• Wpisów:773
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 18:13
  • Licznik odwiedzin:57 042 / 3520 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Hm

Randka z wojskowym prawnikiem sie nie udala.
Zasnelam.
  • awatar old devil: nigdy nie lubiłem tego serialu - jedynym plusem była milutka Pani prawnik
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jako beznadziejna serialoholiczka stalam sie wlascicielka dwoch pierwszych sezonow srialu JAG. Co sobie bede zalowala. Odpalam.
 

 
Wlasnie do niego wrocilam i tak sobie mysle, ze nie oplaca sie isc spac.
 

 
Niestety wraca do sklepu. Sukienka przewidziana na sylwetke klepsydry, ja jak na klepsydre mam 10cm za duzo w pasie. Czyli albo pas bedzie dobry, a w biodrach za duzo albo w pasie za duzo, ale biodra beda idealne.
Nie ma tak dobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Romans romansem, ale nie samym realem czlowiek zyje.

Wysiadl mi alt i polskich czcionek nie mam. Probowalam wszystkiego, pozostala wymiana klawiatury w lapku, a mi sie nie chce tego robic. Z reszta taki niechciej mnie ogarnal, ze telewizor tez juz stoi zepsuty trzeci miesiac. Niepotrzebny mi jest, wiec niech sobie tak stoi. Nie przeszkadza mi.
 

 
Kończy mi się urlop i to nie jest coś co mnie cieszy. Ale poki co jeszcze trzy dni i z tego jestem zadowolona.
W ramach przyjaźni wczoraj towarzyszyłam starszej znajomej w wędrówce od NFZtu do poradni wad słuchu. W poradni jest też punkt naprawy aparatów słuchowych. Otóż była to bardzo pouczająca pielgrzymka. Dofinansowanie do aparatu słuchowego przysługuje raz na piec lat. Mojej znajomej te pięć lat minęło w połowie września. W lutym dostała ponowne skierowanie i udała się z nim do NFZtu. Kolejka wynosiła ok. 6-7 miesięcy, a wiec dostałaby aparat gdzieś w październiku czyli po 5 latach. Ale nie, to nie jest takie proste. Wniosek należy złożyć 5 lat później, a nie wcześniej. Zabrała się wiec z tej przyjaznej pacjentowi jednostki i pojawiła się tam znowu wczoraj. Nikt jej nie poinformował, ze wniosek jest ważny 30 dni, wiec nic nie załatwiła. Oczywiście, że sama sobie winna, bo powinna spisać sobie wszystkie możliwe pytania i zadać je lekarzowi. Lekarz sam nie musi o tym informować, on w końcu jest od leczenia.
Natomiast ja dowiedziałam się jak w tej instytucji wygląda zasada szybkiego reagowania. Gdy tylko wyraziła grzecznie, nie podnosząc głosu swoje zadowolenie, z końca sali odezwała się sojuszniczka i powiedziała, ze do panie ze stanowiska 7 (tam, gdzie siedziała moja znajoma) dzwonili z socjalnego i ma oddzwonić. Pani zza biurka akurat spojrzała w moją stronę i zobaczyła szeroki ironiczny uśmiech. Dowiedziałyśmy się tez, ze nowy aparat co piec lat to zwykła fikcja, żeby nie powiedzieć propaganda. Na pytanie odnośnie długości kolejki pani odpowiedziała, ze wnioski leżą od końca ubiegłego roku.
Podsumowując: Jak dostanie aparat i dofinansowanie w połowie 2012 to będzie sukces. I tym sposobem aparat się dostaje co 7 lat, a nie co 5 lat. Ale w papierach mają co 5 lat i jest ok.
Znajoma stwierdziła, ze trzeba będzie zacisnąć i tak już zaciśnięty pas i kupić na raty nowy aparat.
W punkcie naprawy aparatów kolejny bałagan, który wprowadzała sama pani zza biurka. Jest to przychodnia, gdzie jest lekarz, robi się wyciski do aparatów i te aparaty naprawia. Za każdym razem, kiedy ktoś przychodził do naprawy, pani polecała wejść do pana i przedstawić sprawę. Wchodziło się do pana, pan wypraszał, bo robił aparat, pacjenci się w poczekalni się nie wtrącali, po czym się okazywało, że część osób była do wycisku, a część z aparatami do naprawy. Wystarczyło, żeby pani poinformowała, że jest kolejka i proszę zapytać kto ostatni. Jak się jest pierwszy raz, to się nie wie jak to wszystko wygląda.

W CCC mierzyłyśmy buty. Obok nas rodzinka – mama w wieku około sześćdziesiątkowym, córka przed trzydziestką i jej małżonek. Zajmowali trzy z czterech siedzeń. Na jednym mamuśka, na drugim zakupy, na trzecim pudło od butów. Kiedy grzecznie poprosiłam w końcu, żeby się ścieśnili miałyśmy od razu trzy dodatkowe siedzenia. Trochę się zdziwiłam, ale co tam.

Poszłyśmy do McDonald’sa na ciastka. Dawno nie byłam w Realu to i się zdziwiłam zmianami. Jakoś tak przytulniej się tam zrobiło, o ile można mówić w takim miejscu o przytulności. Tylko ludzie nadal nie potrafią się zachować. Cztery barbie w wieku balzakowskim z pełnymi tacami nie potrafiły trafić do kosza na śmieci z pozostałościami po biznes lunchu.
 

 
Koleżanka zapytała mnie kiedyś, dlaczego paznokcie sobie robię u manicurzystki, dlaczego chodzę do fryzjerki. Jak to dlaczego? Jak ktoś ma dwie lewe ręce, a trzecia złamaną, to zostawia pewne sprawy fachowcom. Dziś jestem pewna tego bardziej niż kiedyś.
Zachciało mi się pedicure. Zrobiłam sobie. Trochę się pokaleczyłam, to machnęłam plasterek na najmniejszy palec od lewej stopy i pobiegłam przegonić psisko. Po ściągnięciu butów okazało się, ze plasterek nie wystarczył. Wszystko wyglądało jakbym sobie chlasnęła palec piłą mechaniczną…. Cóż, ja humanistka jestem…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Sarah B. w pokoju obok śpiewa o bielszym odcieniu bieli. Dla mnie jednak jedyną słuszną wersja tego utworu jest ta:


Chociaż nie ukrywam, że Annie Lennox też pięknie śpiewa o bieli.
 

 
Jadę jutro do Gdańska na trzy dni dla przyjemności. Planów w sumie nie mam żadnych, ale to może i dobrze. Rozkładu autobusów miejskich nie wydrukowałam. Będzie weselej. Wysiądę na PKP, kupię i załaduję kartę miejską na okaziciela i wio. Cały czas mam żal do Wrocławia, ze swoją kartę miejska zorganizował tak kretyńsko.
Likwidują papierowe bilety i dobrze. Nie wydaja karty miejskiej na okaziciela – bardzo, bardzo niedobrze.
Pozwolę sobie zacytować fragment „Jak uzyskać kartę URBANCARD?” Wroclaw (www.urbancard.pl)

„Aby otrzymać URBANCARD Wrocławską Kartę Miejską należy złożyć wniosek o wydanie karty osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK), w Punktach Obsługi Klienta (POK), w oddziałach BZ WBK przyjmujących wnioski o wydanie karty lub poprzez stronę internetową https://www.urbancard.pl/wnioski/

Kartę można odebrać wyłącznie osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK) lub w Punktach Obsługi Klienta (POK) po upływie 5 dni roboczych od daty przyjęcia wniosku.
W przypadku składania wniosku o kartę imienną należy dołączyć aktualne zdjęcie (np. aktualne zdjęcie do legitymacji szkolnej/studenckiej, paszportu lub dowodu osobistego). Zdjęcie do personalizacji URBANCARD można również wykonać (nieodpłatnie) w Biurze Obsługi Klienta.
Wniosek złożony za pomocą strony internetowej wymaga osobistego potwierdzenia w BOK przez osobę składającą wniosek, poprzez wylegitymowanie się i złożenie podpisu na wniosku. Do wniosku należy dołączyć zdjęcie twarzy w formacie JPEG (plik max. do 500 kb)”

Nieważne, karta imienna czy nie musisz swoje odczekać.

A tu fragment „Jak otrzymać kartę miejską?” Gdańsk: (http://www.ztm.gda.pl/karta.html)

„Kartę miejską NA OKAZICIELA można otrzymać od ręki w Punktach Obsługi Klienta ZTM:
przy ul. Grunwaldzkiej 8 we Wrzeszczu,
przy ul. Witosa 12 na pętli tramwajowej na Chełmie,
w tunelu Dworca PKP Gdańsk Główny,
przy ul. Na Stoku 49 w Gdańsku,
po opłaceniu kaucji w wysokości 10 zł.

Posiadacze kart miejskich NA OKAZICIELA mogą je doładowywać we wszystkich punktach sprzedaży biletów elektronicznych ale tylko biletami okresowymi na okaziciela.(…)

Jak doładować kartę miejską?
Kartę miejską imienną i na okaziciela można doładować biletem okresowym w następujących punktach. Zbieranie wniosków do kart miejskich imiennych i doładowywanie kart miejskich imiennych i na okaziciela biletami okresowymi:

(...)Centrum
- Punkt Obsługi Klienta nr 3 (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
pon.-pt. 070 - 190

- kasa biletowa Emar (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
od 6. do 27. każdego miesiąca
pon.-pt. 100 - 170
od 28 do 5 każdego miesiąca
pon.-pt. 70 - 190”

Wysiadam na PKP, kupuję i doładowywuję kartę i dalej w miasto.

Gdańskowi gratulujemy świetnych pomysłów.
Wrocławowi gratulujemy pomysłu – jak maksymalnie utrudnić życie niezmotoryzowanym turystom.

PS. Właśnie czytam o bilecie telefonicznym we Wrocławiu. Zasze coś, ale… ja chyba jestem blondynka i będę musiała nad tym dłużej posiedzieć.
 

 
Po stu latach nie zaglądania na demoty, dziś postanowiłam tam zajrzeć. Nie da się ukryć, że ta słodka, różowa wata cukrowa, jaką jest tło strony, nieco mnie przeraziła.
  • awatar cami: o dzizas krajst! oO wczoraj było jeszcze normalne czarne tło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To nie moje wina, że ktoś wyciągnął element zabezpieczający z wlotu do odpływu prysznica i wpadło mi tam zamkniecie żelu do kąpieli. A jeśli przyjdą i oskarżą – zaprzeczę.
 

 
Zimno. Podobno.
Podobno dlatego, że kupiłam sobie kołdrę, która nazywa się „cztery pory roku”. Polega to na tym, że są to dwie kołdry, które się spina na zimę, a na lato rozpina (i są dwie kołdry oddzielne, w związku z czym zimą się o kołdrę walczy, a latem jest ok.). Otóż właśnie myślałam, ze latem jest ok., ale ok. nie jest. Wczoraj kołdra miała premierę i nie da się ukryć, że mi się tyłek pod nią zapalił. Gorąco jak w piekle.
  • awatar malkontentka niepospolita: A nie, właśnie, że nie, śpię pod „rozprutą”… nadal gorąco...
  • awatar old devil: Bo ta kołdra to na 4 pory roku. Spałaś pod "dwoma porami" jednocześnie. Stąd te problemy. Trzeba rozpruć...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W sobotę nagabywał mnie ktoś z zastrzeżonego telefonu. Dwa razy nie odebrałam. Ok., dwa razy to nie nagabywanie. Jak dla kogo. Wyszłam z założenia, ze to Era, wiec nie odbierałam.
Dziś patrzę na wyświetlacz – znowu zastrzeżony. Odbieram. Muzyczka. Już się zjeżyłam. Automat damskim głosem mówi, że będzie rozmowa wiec nie mam się rozłączać. I tak ze trzy razy i cały czas muzyczka. Wytrzymałam z 60sek i się rozłączyłam. Nie będą mnie na nic naciągać.
 

 
Steczkowska w tvp2 masakruje Upiora w operze.

Tak się to śpiewa:
Sarah Brightman z Antonio Banderasem


I ze Stevem Harleyem


 

 
  • awatar old devil: Rosyjskiego nie znam ni w ząb. Ale mimo wszystko historia urzekająca - choć na kanwie Kopciuszka oparta. Takie trochę dicho - nie moje gusta, ale i tak z pewnością cały jutrzejszy dzień będzie mi po głowie chodzić. heh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam skończone 18 lat! TAK! Zdaje sobie sprawę, że wchodzę na własną odpowiedzialność!!! I ten cholerny pinger nie musi mi o tym przypominać na każdej stronie oglądanego bloga od 18!!!

Zgłupieli czy co? Jakieś nowe wymogi chronienia nieletnich? Oszaleć można. Tym bardziej, że w tym zakresie niejeden nieletni jest dużo lepiej wyedukowany niż ja. Jestem tego pewna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odwiedziłam koleżankę. Takie tam babskie blabla. Wizyta nieistotna. Istotny był mój strój. Na dole krótko – zdecydowanie powyżej kolan. Na górze dekolt i z przodu i z tyłu. Wyszłam od niej, kapało. Po około 100 metrach lało tak straszliwie, ze parasol mi nie pomógł. Zrobiło się ciemno i paskudnie. Doszłam do domu, złapałam za klamkę i się odwróciłam. Słońce świeciło przepięknie a za mną pyszniła się rewelacyjna tęcza.
Warto było.
 

 
Leżałam sobie przed telewizorem i oglądałam „Kiedy Paryż wrze”. Komorka zapikała i zobaczyłam sms od kolegi z pracy. Odpisałam. Potem robiło się coraz dziwniej. Po trzecim smsie byłam pewna, że zwyczajnie jest nawalony. Ale nie robił błędów ortograficznych i literówek. W końcu zadzwoniłam i prawie nawrzeszczałam, żeby natychmiast oddał komuś trzeźwemu kluczyki do samochodu. Usłyszałam, żebym wyluzowała, nie zrobi żadnego głupstwa. FACECI!
  • awatar old devil: Choćby Facet słaniał się na nogach i rzygał gdzie popadnie, głupia męska duma i tak nie pozwoli przyznać mu się do słabości. Ot cały "urok" nasz hehe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Co prawda Cadbury podobno ma sprzedać Japończykom Wedla, ale dla mnie to zawsze będzie stary, dobry, polski Wedel z najlepszym waniliowym ptasim mleczkiem w gorzkiej czekoladzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie spojrzalam na rachunek z KFC i po sprawdzeniu kasy na koncie okazalo sie, ze mnie zrobili na 4,99zl.
Wiem, ze to nieduzo, ale zwazywszy, ze kupowalam tylko krushersa za 6,99 to jest bardzo duzo, bo az nieco ponad 70%.
  • awatar old devil: Ładny wałek - nie ma co. I jest dokładnie tak jak mówisz - może 4,99 dupy nie urywa, że się tak po swojemu wyrażę - nie kulturalnie, ale w skali zamówienia... brak słów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Godzina 6,34 a za oknem słychać bardzo intensywną rozmowę. Panowie bardzo zawzięcie dyskutują, aczkolwiek nie wiem na jaki temat.

W ogóle ludzi w nocy są bardzo aktywni. Miałam pecha w tym tygodniu i z domu wychodziłam ok 3,10 nad ranem.
Jednego ranka basset wyciągnął panią na spacer. Innego zamykając drzwi o tak barbarzyńskiej porze, usłyszałam głosy. Najpierw pomyślałam, że to już koniec, ponieważ dopadła mnie schizofrenia. Ale nie. Kawałek ode mnie jest piętrowy blok, w sumie nawet trudno nazwać to blokiem, aczkolwiek coś takiego istnieje. Mają wokół siebie trawniczek, całkiem spory. Mijając tę posesję zauważyłam trójkę dyskutantów na składanych fotelach. Cóż, nie tylko mnie pogoda daje się we znaki. Ale i tak uwielbiam upały.
 

 
O mini clubbingu później.
Teraz o kontaktach. Nie międzyludzkich tylko soczewkach. Mam jednorazowe i od czasu do czasu ich używam. Zdecydowanie wolę okulary.
Wróciwszy wczoraj do domu nie mogłam wyciągnąć sobie soczewki z lewego oka. W końcu kiedy oko było maksymalnie czerwone dałam sobie spokój.
Kiedy się dziś obudziłam i poczłapałam do łazienki, wygląd oka mówił "prawie wampir". Tym razem za drugim podejściem się udało.
 

 
Zauważyłam, że upał robi mi doskonale na linię.
Jeść mi się nie chce, za to pochłaniam nadprogramowe ilości płynów. W ten sposób zgubiłam 2 kg, co mnie cieszy.
Niestety, dziś mam szansę to nadrobić z powodu kolejnego tortu od Sowy. Nie chciałam brać tego co zwykle (czyli Królewskiego, Kukiza czy Dakłasa), więc zdecydowałam się na Truflowego.
Wcięło mnie, gdy go zobaczyłam, ponieważ jest bardzo niski. Ale przecież nie liczy się wygląd tylko wnętrze
  • awatar old devil: Wygląd też niczego sobie - zresztą bądźmy szczerzy nie wnętrze wywołuje pierwsze wrażenie - bo niby i jak miałoby to zrobić hehe To ja czytając teraz (w celu sprawdzenia poprawności) nie wiem dokładnie "czego" tyczy się mój komentarz. Przyznaję się bez bicia.
  • awatar Szara Foka: Pralinowy polecam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
List polecony priorytetowy wysłany we wtorek doszedł do mnie dziś. Po cholerę przepłacać na priorytety?
 

 
Dzień pierwszy - początek licytacji sukienki na allegro za małe pieniądze.
Dzień trzeci - wygrana licytacja (nikt oprócz mnie jej nie licytował).
Dzień trzeci - zapłacenie za sukienkę.
Dzień czwarty/piąty - pieniądze na pewno są już u sprzedającej.
Dzień szósty do dziewiątego - czwartek, piątek, sobota, niedziela.
Dzień dziesiąty - mail od sprzedającej, że sukienka miała bliskie spotkania pierwszego stopnia z farbą i nożyczkami i pytanie o moje oczekiwania z aluzją o zwrocie pieniędzy.
Dzień jedenasty - zażyczyłam sobie zwrot pieniędzy.

Cóż. Być może wietrzę wszędzie teorię spisku. Ale nie wierzę w tę farbę i nożyczki, a jak się cenę minimalną ustawia na 10zł, to należy się liczyć z tym, że ktoś właśnie za tyle ją kupi.
Jako, że sukienkę sprzedawała siostra allegrowiczki mam zamiar się przyjrzeć czy nie będzie sprzedawana pod jakimś innym nickiem.
  • awatar barfan: trzeba było sobie zażyczyć zdjęcia uszkodzonej sukienki! I wtedy ... do sądu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Praca z niemal samymi facetami ma swoje dobre strony. Nikt tak jak oni nie potrafi podbudować kobiecego ego. Jednakże nikt tak jak oni nie potrafi zgnębić.

Jako, że umieram na katar, niestety, widać to doskonale. Średnio raz na 15min słyszałam, że powinnam sobie posmarować nos i pod nosem kremem. Usłyszałam też pytanie, ile ważę i że, z pewnością, przytyłam. Powiedziałam owszem, przytyłam, ale już to zgubiłam (perfidnie kłamałam, zostały mi jeszcze trzy kilogramy).
Oprócz tego dowiedziałam się, że mam fryzurę jak Anna Dereszowska, za którą ja nie przepadam, a "komplementujący" zwyczajnie nie znosi.

Jedyny komplement, który usłyszałam, odniósł się do mojego Davidoffa Cool Water, ale po pierwsze, nie jest to super uczucie kiedy ktoś przystawia do ciebie nos, a ty masz wrażenie, że się zaraz rozpłyniesz z gorąca (klima działa tylko w biurze, poza nim już nie, a specyfika mojej pracy nie polega na samym siedzeniu w biurze) oraz zaczynasz się zastanawiać czy przypadkiem nie przesadziłaś z wodą, ponieważ katar ma to do siebie, że twój nos nie jest w stanie niczego wyczuć.

Miłego dnia wszystkim życzę.
 

 
Sobota:
Bieganie po kostki w zimnej wodzie w nadmuchiwanym basenie 3mX3m. Basen ma to do siebie, że ma wydzielony głębszy basenik i tam była ciepła woda dla bratanka. Wokół niego jest basen niższy i tam już nikt nie przejmował się ciepłą wodą.
Do tego lody i picie z lodówki non stop.

Niedziela:
Do wody już nie wchodziłam, ale lody i lodówkowe picie to już był standard.

Poniedziałek:
Drapie w gardle i leci z nosa.

Wniosek:
Cierp ciało, jeśli ci się chciało.
  • awatar old devil: Za coś takiego chyba warto odrobinę pocierpieć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Istnieje coś takiego?
  • awatar old devil: Śmieszne te wybory i tyle.
  • awatar malkontentka niepospolita: Tak, mam na myśli wybory. Wszyscy znajomi poszli dziś głosować nie na kandydata, a przeciw kandydatowi. Ech. Twierdzili, że wybierają mniejsze zło.
  • awatar old devil: Masz na myśli dzisiejsze wybory? Dla mnie zło to zło - mniejsze czy większe - zawsze to to samo. - Zabiłem dziś jedną osobę. - A ja trzy. No i mamy "mniejsze" zło skrajnie ukazane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W mojej łazience nie jest nim ani papier toaletowy ani pasta i szczoteczka do zębów. Owszem, bez nich się nie mogę się obyć, tak samo jak bez szamponu do włosów. Ale. Moim priorytetem jest odplamiacz. W ciągu tego tygodnia (a jest zaledwie jego trzeci dzień) upaprałam dwie bluzki, a jedną gdzieś zaciągnęłam i ma teraz dwie mało eleganckie dziurki. Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie trzy z jednej firmy. Coś ona u mnie ma niesamowitego pecha.