- Wpisów: 770
- Średnio co: 1 dzień
- Ostatni wpis: 1 rok temu, 18:13
- Licznik odwiedzin: 28 765 / 1211 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Jako beznadziejna serialoholiczka stalam sie wlascicielka dwoch pierwszych sezonow srialu JAG. Co sobie bede zalowala. Odpalam.
Wlasnie do niego wrocilam i tak sobie mysle, ze nie oplaca sie isc spac.
Niestety wraca do sklepu. Sukienka przewidziana na sylwetke klepsydry, ja jak na klepsydre mam 10cm za duzo w pasie. Czyli albo pas bedzie dobry, a w biodrach za duzo albo w pasie za duzo, ale biodra beda idealne.
Nie ma tak dobrze.
Nie ma tak dobrze.
-
old devil: robi wrazenie - a to chyba najwazniejsze w taka noc
-
old devil: no ale w zyciu jak to w zyciu... zawsze cos nie tak
-
malkontentka niepospolita: Robi wrazenie, tyle, ze nie na mnie. Nie mozna miec wszystkiego :D
Romans romansem, ale nie samym realem czlowiek zyje.
Wysiadl mi alt i polskich czcionek nie mam. Probowalam wszystkiego, pozostala wymiana klawiatury w lapku, a mi sie nie chce tego robic. Z reszta taki niechciej mnie ogarnal, ze telewizor tez juz stoi zepsuty trzeci miesiac. Niepotrzebny mi jest, wiec niech sobie tak stoi. Nie przeszkadza mi.
Wysiadl mi alt i polskich czcionek nie mam. Probowalam wszystkiego, pozostala wymiana klawiatury w lapku, a mi sie nie chce tego robic. Z reszta taki niechciej mnie ogarnal, ze telewizor tez juz stoi zepsuty trzeci miesiac. Niepotrzebny mi jest, wiec niech sobie tak stoi. Nie przeszkadza mi.
Kończy mi się urlop i to nie jest coś co mnie cieszy. Ale poki co jeszcze trzy dni i z tego jestem zadowolona.
W ramach przyjaźni wczoraj towarzyszyłam starszej znajomej w wędrówce od NFZtu do poradni wad słuchu. W poradni jest też punkt naprawy aparatów słuchowych. Otóż była to bardzo pouczająca pielgrzymka. Dofinansowanie do aparatu słuchowego przysługuje raz na piec lat. Mojej znajomej te pięć lat minęło w połowie września. W lutym dostała ponowne skierowanie i udała się z nim do NFZtu. Kolejka wynosiła ok. 6-7 miesięcy, a wiec dostałaby aparat gdzieś w październiku czyli po 5 latach. Ale nie, to nie jest takie proste. Wniosek należy złożyć 5 lat później, a nie wcześniej. Zabrała się wiec z tej przyjaznej pacjentowi jednostki i pojawiła się tam znowu wczoraj. Nikt jej nie poinformował, ze wniosek jest ważny 30 dni, wiec nic nie załatwiła. Oczywiście, że sama sobie winna, bo powinna spisać sobie wszystkie możliwe pytania i zadać je lekarzowi. Lekarz sam nie musi o tym informować, on w końcu jest od leczenia.
Natomiast ja dowiedziałam się jak w tej instytucji wygląda zasada szybkiego reagowania. Gdy tylko wyraziła grzecznie, nie podnosząc głosu swoje zadowolenie, z końca sali odezwała się sojuszniczka i powiedziała, ze do panie ze stanowiska 7 (tam, gdzie siedziała moja znajoma) dzwonili z socjalnego i ma oddzwonić. Pani zza biurka akurat spojrzała w moją stronę i zobaczyła szeroki ironiczny uśmiech. Dowiedziałyśmy się tez, ze nowy aparat co piec lat to zwykła fikcja, żeby nie powiedzieć propaganda. Na pytanie odnośnie długości kolejki pani odpowiedziała, ze wnioski leżą od końca ubiegłego roku.
Podsumowując: Jak dostanie aparat i dofinansowanie w połowie 2012 to będzie sukces. I tym sposobem aparat się dostaje co 7 lat, a nie co 5 lat. Ale w papierach mają co 5 lat i jest ok.
Znajoma stwierdziła, ze trzeba będzie zacisnąć i tak już zaciśnięty pas i kupić na raty nowy aparat.
W punkcie naprawy aparatów kolejny bałagan, który wprowadzała sama pani zza biurka. Jest to przychodnia, gdzie jest lekarz, robi się wyciski do aparatów i te aparaty naprawia. Za każdym razem, kiedy ktoś przychodził do naprawy, pani polecała wejść do pana i przedstawić sprawę. Wchodziło się do pana, pan wypraszał, bo robił aparat, pacjenci się w poczekalni się nie wtrącali, po czym się okazywało, że część osób była do wycisku, a część z aparatami do naprawy. Wystarczyło, żeby pani poinformowała, że jest kolejka i proszę zapytać kto ostatni. Jak się jest pierwszy raz, to się nie wie jak to wszystko wygląda.
W CCC mierzyłyśmy buty. Obok nas rodzinka – mama w wieku około sześćdziesiątkowym, córka przed trzydziestką i jej małżonek. Zajmowali trzy z czterech siedzeń. Na jednym mamuśka, na drugim zakupy, na trzecim pudło od butów. Kiedy grzecznie poprosiłam w końcu, żeby się ścieśnili miałyśmy od razu trzy dodatkowe siedzenia. Trochę się zdziwiłam, ale co tam.
Poszłyśmy do McDonald’sa na ciastka. Dawno nie byłam w Realu to i się zdziwiłam zmianami. Jakoś tak przytulniej się tam zrobiło, o ile można mówić w takim miejscu o przytulności. Tylko ludzie nadal nie potrafią się zachować. Cztery barbie w wieku balzakowskim z pełnymi tacami nie potrafiły trafić do kosza na śmieci z pozostałościami po biznes lunchu.
W ramach przyjaźni wczoraj towarzyszyłam starszej znajomej w wędrówce od NFZtu do poradni wad słuchu. W poradni jest też punkt naprawy aparatów słuchowych. Otóż była to bardzo pouczająca pielgrzymka. Dofinansowanie do aparatu słuchowego przysługuje raz na piec lat. Mojej znajomej te pięć lat minęło w połowie września. W lutym dostała ponowne skierowanie i udała się z nim do NFZtu. Kolejka wynosiła ok. 6-7 miesięcy, a wiec dostałaby aparat gdzieś w październiku czyli po 5 latach. Ale nie, to nie jest takie proste. Wniosek należy złożyć 5 lat później, a nie wcześniej. Zabrała się wiec z tej przyjaznej pacjentowi jednostki i pojawiła się tam znowu wczoraj. Nikt jej nie poinformował, ze wniosek jest ważny 30 dni, wiec nic nie załatwiła. Oczywiście, że sama sobie winna, bo powinna spisać sobie wszystkie możliwe pytania i zadać je lekarzowi. Lekarz sam nie musi o tym informować, on w końcu jest od leczenia.
Natomiast ja dowiedziałam się jak w tej instytucji wygląda zasada szybkiego reagowania. Gdy tylko wyraziła grzecznie, nie podnosząc głosu swoje zadowolenie, z końca sali odezwała się sojuszniczka i powiedziała, ze do panie ze stanowiska 7 (tam, gdzie siedziała moja znajoma) dzwonili z socjalnego i ma oddzwonić. Pani zza biurka akurat spojrzała w moją stronę i zobaczyła szeroki ironiczny uśmiech. Dowiedziałyśmy się tez, ze nowy aparat co piec lat to zwykła fikcja, żeby nie powiedzieć propaganda. Na pytanie odnośnie długości kolejki pani odpowiedziała, ze wnioski leżą od końca ubiegłego roku.
Podsumowując: Jak dostanie aparat i dofinansowanie w połowie 2012 to będzie sukces. I tym sposobem aparat się dostaje co 7 lat, a nie co 5 lat. Ale w papierach mają co 5 lat i jest ok.
Znajoma stwierdziła, ze trzeba będzie zacisnąć i tak już zaciśnięty pas i kupić na raty nowy aparat.
W punkcie naprawy aparatów kolejny bałagan, który wprowadzała sama pani zza biurka. Jest to przychodnia, gdzie jest lekarz, robi się wyciski do aparatów i te aparaty naprawia. Za każdym razem, kiedy ktoś przychodził do naprawy, pani polecała wejść do pana i przedstawić sprawę. Wchodziło się do pana, pan wypraszał, bo robił aparat, pacjenci się w poczekalni się nie wtrącali, po czym się okazywało, że część osób była do wycisku, a część z aparatami do naprawy. Wystarczyło, żeby pani poinformowała, że jest kolejka i proszę zapytać kto ostatni. Jak się jest pierwszy raz, to się nie wie jak to wszystko wygląda.
W CCC mierzyłyśmy buty. Obok nas rodzinka – mama w wieku około sześćdziesiątkowym, córka przed trzydziestką i jej małżonek. Zajmowali trzy z czterech siedzeń. Na jednym mamuśka, na drugim zakupy, na trzecim pudło od butów. Kiedy grzecznie poprosiłam w końcu, żeby się ścieśnili miałyśmy od razu trzy dodatkowe siedzenia. Trochę się zdziwiłam, ale co tam.
Poszłyśmy do McDonald’sa na ciastka. Dawno nie byłam w Realu to i się zdziwiłam zmianami. Jakoś tak przytulniej się tam zrobiło, o ile można mówić w takim miejscu o przytulności. Tylko ludzie nadal nie potrafią się zachować. Cztery barbie w wieku balzakowskim z pełnymi tacami nie potrafiły trafić do kosza na śmieci z pozostałościami po biznes lunchu.
Koleżanka zapytała mnie kiedyś, dlaczego paznokcie sobie robię u manicurzystki, dlaczego chodzę do fryzjerki. Jak to dlaczego? Jak ktoś ma dwie lewe ręce, a trzecia złamaną, to zostawia pewne sprawy fachowcom. Dziś jestem pewna tego bardziej niż kiedyś.
Zachciało mi się pedicure. Zrobiłam sobie. Trochę się pokaleczyłam, to machnęłam plasterek na najmniejszy palec od lewej stopy i pobiegłam przegonić psisko. Po ściągnięciu butów okazało się, ze plasterek nie wystarczył. Wszystko wyglądało jakbym sobie chlasnęła palec piłą mechaniczną…. Cóż, ja humanistka jestem…
Zachciało mi się pedicure. Zrobiłam sobie. Trochę się pokaleczyłam, to machnęłam plasterek na najmniejszy palec od lewej stopy i pobiegłam przegonić psisko. Po ściągnięciu butów okazało się, ze plasterek nie wystarczył. Wszystko wyglądało jakbym sobie chlasnęła palec piłą mechaniczną…. Cóż, ja humanistka jestem…
-
old devil: Humanistka z empirycznym doświadczeniem heh
-
old devil: Rzec by można - prawdziwa Kobieta renesansu.
Sarah B. w pokoju obok śpiewa o bielszym odcieniu bieli. Dla mnie jednak jedyną słuszną wersja tego utworu jest ta:
Chociaż nie ukrywam, że Annie Lennox też pięknie śpiewa o bieli.
Chociaż nie ukrywam, że Annie Lennox też pięknie śpiewa o bieli.
Jadę jutro do Gdańska na trzy dni dla przyjemności. Planów w sumie nie mam żadnych, ale to może i dobrze. Rozkładu autobusów miejskich nie wydrukowałam. Będzie weselej. Wysiądę na PKP, kupię i załaduję kartę miejską na okaziciela i wio. Cały czas mam żal do Wrocławia, ze swoją kartę miejska zorganizował tak kretyńsko.
Likwidują papierowe bilety i dobrze. Nie wydaja karty miejskiej na okaziciela – bardzo, bardzo niedobrze.
Pozwolę sobie zacytować fragment „Jak uzyskać kartę URBANCARD?” Wroclaw (www.urbancard.pl)
„Aby otrzymać URBANCARD Wrocławską Kartę Miejską należy złożyć wniosek o wydanie karty osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK), w Punktach Obsługi Klienta (POK), w oddziałach BZ WBK przyjmujących wnioski o wydanie karty lub poprzez stronę internetową www.urbancard.pl/wnioski/
Kartę można odebrać wyłącznie osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK) lub w Punktach Obsługi Klienta (POK) po upływie 5 dni roboczych od daty przyjęcia wniosku.
W przypadku składania wniosku o kartę imienną należy dołączyć aktualne zdjęcie (np. aktualne zdjęcie do legitymacji szkolnej/studenckiej, paszportu lub dowodu osobistego). Zdjęcie do personalizacji URBANCARD można również wykonać (nieodpłatnie) w Biurze Obsługi Klienta.
Wniosek złożony za pomocą strony internetowej wymaga osobistego potwierdzenia w BOK przez osobę składającą wniosek, poprzez wylegitymowanie się i złożenie podpisu na wniosku. Do wniosku należy dołączyć zdjęcie twarzy w formacie JPEG (plik max. do 500 kb)”
Nieważne, karta imienna czy nie musisz swoje odczekać.
A tu fragment „Jak otrzymać kartę miejską?” Gdańsk: (www.ztm.gda.pl/karta.html)
„Kartę miejską NA OKAZICIELA można otrzymać od ręki w Punktach Obsługi Klienta ZTM:
przy ul. Grunwaldzkiej 8 we Wrzeszczu,
przy ul. Witosa 12 na pętli tramwajowej na Chełmie,
w tunelu Dworca PKP Gdańsk Główny,
przy ul. Na Stoku 49 w Gdańsku,
po opłaceniu kaucji w wysokości 10 zł.
Posiadacze kart miejskich NA OKAZICIELA mogą je doładowywać we wszystkich punktach sprzedaży biletów elektronicznych ale tylko biletami okresowymi na okaziciela.(…)
Jak doładować kartę miejską?
Kartę miejską imienną i na okaziciela można doładować biletem okresowym w następujących punktach. Zbieranie wniosków do kart miejskich imiennych i doładowywanie kart miejskich imiennych i na okaziciela biletami okresowymi:
(...)Centrum
- Punkt Obsługi Klienta nr 3 (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
pon.-pt. 07:00 - 19:00
- kasa biletowa Emar (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
od 6. do 27. każdego miesiąca
pon.-pt. 10:00 - 17:00
od 28 do 5 każdego miesiąca
pon.-pt. 7:00 - 19:00”
Wysiadam na PKP, kupuję i doładowywuję kartę i dalej w miasto.
Gdańskowi gratulujemy świetnych pomysłów.
Wrocławowi gratulujemy pomysłu – jak maksymalnie utrudnić życie niezmotoryzowanym turystom.
PS. Właśnie czytam o bilecie telefonicznym we Wrocławiu. Zasze coś, ale… ja chyba jestem blondynka i będę musiała nad tym dłużej posiedzieć.
Likwidują papierowe bilety i dobrze. Nie wydaja karty miejskiej na okaziciela – bardzo, bardzo niedobrze.
Pozwolę sobie zacytować fragment „Jak uzyskać kartę URBANCARD?” Wroclaw (www.urbancard.pl)
„Aby otrzymać URBANCARD Wrocławską Kartę Miejską należy złożyć wniosek o wydanie karty osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK), w Punktach Obsługi Klienta (POK), w oddziałach BZ WBK przyjmujących wnioski o wydanie karty lub poprzez stronę internetową www.urbancard.pl/wnioski/
Kartę można odebrać wyłącznie osobiście w Biurze Obsługi Klienta (BOK) lub w Punktach Obsługi Klienta (POK) po upływie 5 dni roboczych od daty przyjęcia wniosku.
W przypadku składania wniosku o kartę imienną należy dołączyć aktualne zdjęcie (np. aktualne zdjęcie do legitymacji szkolnej/studenckiej, paszportu lub dowodu osobistego). Zdjęcie do personalizacji URBANCARD można również wykonać (nieodpłatnie) w Biurze Obsługi Klienta.
Wniosek złożony za pomocą strony internetowej wymaga osobistego potwierdzenia w BOK przez osobę składającą wniosek, poprzez wylegitymowanie się i złożenie podpisu na wniosku. Do wniosku należy dołączyć zdjęcie twarzy w formacie JPEG (plik max. do 500 kb)”
Nieważne, karta imienna czy nie musisz swoje odczekać.
A tu fragment „Jak otrzymać kartę miejską?” Gdańsk: (www.ztm.gda.pl/karta.html)
„Kartę miejską NA OKAZICIELA można otrzymać od ręki w Punktach Obsługi Klienta ZTM:
przy ul. Grunwaldzkiej 8 we Wrzeszczu,
przy ul. Witosa 12 na pętli tramwajowej na Chełmie,
w tunelu Dworca PKP Gdańsk Główny,
przy ul. Na Stoku 49 w Gdańsku,
po opłaceniu kaucji w wysokości 10 zł.
Posiadacze kart miejskich NA OKAZICIELA mogą je doładowywać we wszystkich punktach sprzedaży biletów elektronicznych ale tylko biletami okresowymi na okaziciela.(…)
Jak doładować kartę miejską?
Kartę miejską imienną i na okaziciela można doładować biletem okresowym w następujących punktach. Zbieranie wniosków do kart miejskich imiennych i doładowywanie kart miejskich imiennych i na okaziciela biletami okresowymi:
(...)Centrum
- Punkt Obsługi Klienta nr 3 (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
pon.-pt. 07:00 - 19:00
- kasa biletowa Emar (w tunelu), Dworzec Gdańsk-Główny,
od 6. do 27. każdego miesiąca
pon.-pt. 10:00 - 17:00
od 28 do 5 każdego miesiąca
pon.-pt. 7:00 - 19:00”
Wysiadam na PKP, kupuję i doładowywuję kartę i dalej w miasto.
Gdańskowi gratulujemy świetnych pomysłów.
Wrocławowi gratulujemy pomysłu – jak maksymalnie utrudnić życie niezmotoryzowanym turystom.
PS. Właśnie czytam o bilecie telefonicznym we Wrocławiu. Zasze coś, ale… ja chyba jestem blondynka i będę musiała nad tym dłużej posiedzieć.
Po stu latach nie zaglądania na demoty, dziś postanowiłam tam zajrzeć. Nie da się ukryć, że ta słodka, różowa wata cukrowa, jaką jest tło strony, nieco mnie przeraziła.
-
cami: o dzizas krajst! oO wczoraj było jeszcze normalne czarne tło.
-
old devil:
Pokaż wszystkie (1) ›